Jak stać się szczęśliwą?

„Powiedz mi, czego chcesz, czego naprawdę chcesz” – jak śpiewały Spice Girls. Wzięłam kilka głębokich oddechów. Zastanawiałem się nad niektórymi opcjami: zdrowiem, bogactwem, zadowoloną rodziną, równowagą między życiem zawodowym a prywatnym, wyglądaniem niesamowicie w bikini… Ale w jakim celu? Dlaczego chcę tych rzeczy? Ostatecznie wierzę, że ich osiągnięcie sprawi mi radość.

Tak więc naprawdę chcę być szczęśliwa.

Nie martwcie się, już jestem całkiem szczęśliwa. Mam wzloty i upadki, ale generalnie jestem w dobrym miejscu pod względem emocjonalnym. Jak więc być szczęśliwszą? Każda się zastanawia.

Zdrowe jedzenie czyni mnie szczęśliwszą. I jestem całkiem dobrą kucharką, która przyrządzać zdrowe, zbilansowane posiłki dla całej rodziny. Przez większość powszednich dni skupiam się na przyrządzaniu odpowiedniego jedzenia. Sałatki dobrze pasują do mojej codziennej rutyny zawodowej, a wieczorem dla całej rodziny przygotowywany jest świeży, domowy posiłek.

Ale potem weekend kusi mnie swoimi niegrzecznymi restauracjami i pizzą,  okazjonalną zabawą czy obiadem z kumpelami. Wszystkie święte zachowanie znika, zastąpione kilkoma dodatkowymi kilogramami. Słodkie, słone i tłuste jedzenie jest dla mnie jak narkotyk – zbyt kuszące, by się oprzeć, zbyt łatwe do uzasadnienia („zjem mniej jutro”). Czy to warte?

W rzeczywistości piszę to po potężnym niedzielnym obiadku pieczonym w niedzielę – pieczona kaczka, pieczone ziemniaki, kapusta, fasola, sos i zupa, zakończone zupełnie niepotrzebnym sernikiem do mojego drugiego żołądka (pierwszy jest zbyt pełny).

I nie jestem szczęśliwa. Jestem wyraźnie zdenerwowana.

Nie potrzebuję też mówić za długo o korzyściach płynących z ćwiczeń fizycznych. Wystarczy 10 minut energicznego spaceru dziennie, aby poprawić swoje zdrowie.

Ach, jestem pełna dobrych rad, jeśli chodzi o ćwiczenia fizyczne. Po prostu nie mogę się ich trzymać. Nigdy nie będę jedną z tych osób, które są szczęśliwe po prostu ćwicząc. Moi przyjaciele trenują dla triatlonów, maratonów, wyścigów po rzekach i innych okropności. Szczerze mówiąc, nie mogę myśleć o niczym gorszym.

Oczywiście, jestem wystarczająco szczęśliwa po ukończeniu zajęć na siłowni, choćby dlatego, że przeżyłam je i nie muszę robić nic więcej przez resztę dnia. Nadal zastanawiam się, jak czuje się endorfina. Więcej przyjemności dostarcza mi czekolada niż jej spalenie!

To, co mnie cieszy, to bycie na łonie natury. Nienawidzę ćwiczyć na rowerze stacjonarnym – kocham rower bo mogę po prostu zwiedzać okoliczne miejscowości.